luźno

Sylwester 2k18

Wybór imprezki był prosty. Jedziemy na Sylwestrową Akademię Podróżnika w Gródku nad Dunajcem. Nie tylko dlatego, że po prostu nikt nas nigdzie indziej nie zaprasza, ale dlatego, że to świetny event, ciekawe prelekcje podróżnicze i różne warsztaty oraz mnóstwo pozytywnych ludzi. Wiemy, bo sprawdziliśmy rok temu.

Wybór transportu też niezbyt skomplikowany. Pociągiem do Nowego Sącza z przesiadką w Tarnowie i stamtąd koło 30 km na rowerkach. Szybkie pakowanie (rys.1.) i opuszczamy stolicę.

Rys.1. Bierzemy tylko najważniejsze rzeczy+zgrzewkę harnasi

Dojeżdżamy do Tarnowa po 21 i na miejscu dowiadujemy się, że dalszy pociąg, który miał być za 30 min ma 50 min opóźnienia. 1 h 20 min czekania to stanowczo za długo. Wcielamy w życie wymyślony naprędce plan b (rys.2.).

Rys.2. Wujek Stasiek idzie po zapiekanki, młody sprawdza trasę z Tarnowa na miejsce sylwestra

Z Tarnowa jest koło 45 km, więc nie ma tragedii. Po drodze zastanawiamy się czemu wzięliśmy rowery bez przerzutek, bo strome górki solidnie dają nam w kość. Na trasie praktycznie zero śniegu, jedynie po dwóch długich podjazdach, gdzieś wysoko sceneria jak na prawdziwą zimę przystało (rys.3.).

Rys.3. Ogień na tłoki i gitara majonez

Na miejscu meldujemy się dopiero koło 1:30. Wpadamy w wir imprezki. Ciężka sytuacja z miejscem noclegowym, bo mamy spać kawałek dalej od ośrodka. Problem jednak sam się rozwiązuje, gdy docieramy do naszej chałupki. Do pokoju przygarniają nas trzy reprezentantki płci pięknej. Klimat miejscówki poznajemy dopiero rano (rys.4.).

Rys.4. A Wy jak tam?

W ciągu dnia porywające prelekcje, inspirujące żeby gdzieś się ruszyć (rys.5.). Może praca w Bankoku? Rower w Meksyku? Albo wspinaczka w Azji? Bierzemy udział również w warsztatach z taniego podróżowania, podstaw fotografii i social mediów. Idziemy też na fitness i jogę.

Rys.5.Zakaz picia piwka na prelekcjach obchodzimy…szerokim łukiem heh he he

Zafascynowani opowieściami podejmujemy postanowienie noworoczne, żeby ruszczyć się gdzieś autostopem. Tylko trzeba znaleźć partnerki do podróżowania, bo nas dwóch nikt raczej nie weźmie. Od tego są wieczorne imprezki (rys.6.)

Rys.6.Taktyczna drzemka i zaraz wracam na podbój parkietu

Impreza sylwestrowa ma w tym roku motyw przewodni balu pirata, syreny i wszystkiego co ma z coś wspólnego z morzem/oceanem. Tego nie przewidział nasz plan pakowania jak najmniejszej liczby gratów. Improwizujemy. Pożyczone bandany na głowy, tatuaże robione tuszem do rzęs i wszechobecne trupie czaszki. Rano budzę się na kiosku w kapeluszu marynarza (rys.7.).

Rys.7. kim jesteśmy? dokąd zmierzamy?

Trudny powrót, dojeżdżamy do Nowego Sącza, pani kierownik pociągu mówi, że z rowerami nas nie wpuści. Nie mamy siły walczyć. Nie ma już biletów na inne pociągi. Jutro rano tez nie. W busach nie ma miejsca na rowery. Kończą się nam pomysły. Szanse, że dotrzemy do domu w najbliższych dniach maleją z minuty na minutę. W akcie desperacji sprawdzam nawet ile to kilometrów i czy w dwa dni damy radę machnąć to na rowerze. Prawie 380 XD. Młodociany wpada na pomysł blablacar’a. Pozostaje pytanie kto normalny weźmie dwie osoby z dwoma rowerami 1 stycznia z Nowego Sącza do Warszawy. Śmiem twierdzić, że normalny nikt. Zabiera nas Pan Liwiusz, który niewątpliwie odbiega od normy, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Wiezie ze sobą w vanie niezidentyfikowane przedmioty począwszy od koła roweru, którego resztę zostawił w Wiedniu po dziwne substancje w pojemnikach po dżemach (rys.8.)

Rys.8. tetris

Na nasze rowery na szczęście też znajduje się miejsce. Po drodze zabieramy córkę Pana Liwiusza, która siada na siedzeniu z przodu, odwraca się do nas i bez słowa lustruje mnie i Lecha przez dobre kilka minut. Po przedłużającej się w nieskończoność niezręcznej sytuacji najwyraźniej bezgłośnie nas akceptuje i idzie spać. Za to pan Liwiusz okazuje się największym gadułą, jakiego mieliśmy przyjemność poznać. Poruszamy tematy począwszy od rodzajów browarów przez himalaizm kończąc na ogniwach wodorowych i Elonie Musku. W sumie to pan Liwiusz głównie mówi, jest praktycznie samowystarczalny, my co jakiś czas dręczeni rosnącym zmęczeniem i niewyspaniem dorzucamy tylko małą cegiełkę do niegasnącego monologu kierowcy.

Kilka zdjęć na koniec:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *